Mocny sen, zmęczenie czy może choroba?
O przyczynach, skutkach i nowoczesnym leczeniu chrapania…
Któż z nas nie usłyszał choć raz krępujących nieco słów: Ależ ty chrapiesz!
Jeśli chrapanie zdarza się nam sporadycznie, to raczej nie ma się czym przejmować. Co jednak, jeśli chrapiemy namiętnie noc w noc, zaburzając przy tym spokój innych domowników?
Jedno jest pewne, chrapania nie możemy sobie tłumaczyć ciągłym zmęczeniem albo po prostu mocnym snem. Najczęściej chrapanie jest sygnałem tego, że dzieje się coś złego w naszym organizmie. Należałoby więc przyjrzeć się temu problemowi (a raczej wsłuchać) nieco uważniej.
Medycyna rozumie chrapanie jako zaburzenia oddychania w czasie snu. Wtedy to bowiem dochodzi do zwiotczenia mięśni gardła i podniebienia miękkiego –
przepływające w trakcie oddychania powietrze wprawia je w drgania, co wywołuje znany wszystkim charakterystyczny dźwięk. Chrapaniu nierzadko towarzyszą objawy takie jak: senność w ciągu dnia, problemy z koncentracją, stany depresyjne, spadek libido.
Chrapanie wynika w znacznej mierze z niezdrowego trybu życia – palenie papierosów, alkohol, niewłaściwa dieta. Ale przyczyny tkwią także w naszej budowie anatomicznej – na przykład polipy powodują chrapanie i groźny bezdech.
Czy chrapanie trzeba leczyć?
Tak. Choćby z powodu możliwych groźnych dla życia powikłań – przede wszystkim bezdechu sennego, który prowadzi do zaburzenia pracy serca i układu krążenia.
Jest jednak bardzo dobra wiadomość – współczesnej medycynie wystarczy zaledwie kilkanaście minut, by sobie z tym problemem skutecznie i szybko poradzić.
Za najnowocześniejszą metodę leczenia chrapania i bezdechów śródsennych uznaje się metodę koblacji.
Koblacja (czyli kontrolowana ablacja) to technologia małoinwazyjnego leczenia chrapania. Zastosowanie technologii fal radiowych, jak i niskich temperatur, sprawia, że nie następuje efekt poparzenia, nie ma krwawienia oraz skutków ubocznych. Nie występują też rany ani obrzęk – jak na przykład dzieje się to przy użyciu skalpela. Zabieg trwa zaledwie kilkanaście minut w znieczuleniu miejscowym, po jego zakończeniu pacjent może wrócić do domu, a potem udać się na zasłużony odpoczynek. Bez męczącego chrapania!